• Proza

    Dwie strony witraża

    Jędrek się urodził, Baca chodził po świecie. Takie mu przezwisko dali, choć ani owiec już w rodzinie nie mieli, ani tym bardziej majątku wielkiego. Od dziecka jednak miał poważanie u ludzi. Bacował w niewielkiej szkole, bacował na podwórkach. A kiedy podrósł, na tańcach nikt inny do co ładniejszych turystek nie śmiał pierwszy podchodzić. W końcu i w rodzinie, kiedy ojca zabrakło, musiał przejąć to i owo, tu i tam powiedzieć to tak, to nie, to wstrzymać siostrę, to ruszyć brata. A że okolica słynęła z ciesiołki, to i on się na majstra postanowił wyuczyć, by fach mieć w sprawnych dłoniach pewny. Co jednak zrobić, kiedy za co się nie zabrał…

  • Wiersze

    Przystawki

    Nie za bardzo wiem, skąd się wzięły Przystawki. Zawsze lubiłem luźne, proste formy, niekoniecznie bardzo ściśle trzymające się wymogu odkrywczości. Czasami wychodzą z tego małe obrazki, przekąski czasu niezauważonego.  VIJesteś tak miodem i mlekiem płynąca.Złotym miodem smarujesz chleba naszego powszedniego.W mleku skąpane baszty, w których sypiam VIIDzikie stada origami wyfruwają ze stołu czarnookiej.Zwinne dłonie przywołują rozbawionych młodzieńców XLecz sąsiadeczka całkiem miła,Nie skosztowała z mojego półmiska XVIIPod moim biurkiem mieszka mysz,której nie straszna noc, ani moja noga.Będę jej brakował XIXPrzysiadłem nad chrząszczem,który szedł po żonę.Zupełnie sam przysiadłem XXPrzed nowiem przystrzygam trawę,chowam narzędzia do szopy.Niebo oto mam przejrzyste, tańczę i wznoszę modły XXIIMłoda córka znachora, o imieniu Sana,uczesała włosy.Pięknieś uczesana! XXIIIPachniała migdałem…