Month

Grudzień 2017

Przełonacone – “How Can I Go On?”

Czasami mie coś tak chyci i choby mie potym miało być gańba, to wynajduja roztomaite ciekawostki. Dzisiok ło tym, jak Fredik Merkutny i Monseratka Kabaliczka z Piekor Ślonskich napisali fajno a hertzklekotno przyśpiewka – tak ona wyglondała w pierwszyj wersji. Posłuchejcie i poczytejcie pod plajerym. Kiedy jakieś chachary wyrwały czorne…

Opowieść wigilijno

I. To było tak, że świenta robiło sie już od Mikołoja. Wcześniej nie było co o tym myśleć, bo była Barbórka, a na Górnym Ślonsku sie wtedy wyrobiały takie rzecy, że w ramach tradycji Ponbócek dowoł powszechne łozgrzeszynie i to nie tela bergmonom w karczmach piwnych, ale głównie śwyntej Barbórce,…

Szperacz – grudzień 2017

Nie siedzę w blogosferze, nie przesiaduję tygodniami po kawiarniach, a książki czytam, zamiast je hurtowo upychać na instagramie. Stanowczo za rzadko chodzę do teatru (bo drogi), w filharmonii usypiam tym szybciej, im lepszy koncert (i żałuję tego, ale nic nie poradzę, tak mam). Ale czasami jednak poza snem i portfelem…

W punkt na Pradze

Jeśli umawiać się na kawę z fajnym człowiekiem, to najlepiej wyłgać się z wyboru miejsca. Wtedy można wpaść we współrzędne, które chciałoby się znać wcześniej. Dobrze jest też spóźnić się na spotkanie o kwadrans, o ile druga osoba, na którą zrzuciło się wysiłek zaproponowania miejsca, spóźnia się o pół godziny.…

Jak nie rwać na zęba

Próbowałem stać na głowie, nurkować łbem w gorącej lub zimnej wodzie, wlewałem w siebie wrzątek albo wciągałem lód. Tradycyjne sposoby babek, od papierosa, przez trawkę po szprycowanie się prochami nie dawały ulgi, tak samo, jak dożylne wlewy płynu do mycia naczyń oraz próby własnoręcznego wyrywania tego stomatologicznego ciula. Kiedy w…