• Proza

    Umarł. Będzie żyć.

    Przyszła do mnie mała pani z wielką rurą i umarłem. Wokół las, jeziora, nawet słońce zaczęło prześwitywać tego styczniowego poranka. Normalni ludzie szli na kawę, ostatecznie nawet do pracy. Szczęśliwi ruszali w dalekie podróże lub niespodziewanie umierali sobie w spokoju ducha. Mnie kazano zrobić badania wstępne / okresowe / kontrolne. Niepotrzebne skreślić.  Tak naprawdę uznałem, że badania są mi do niczego nie potrzebne i chciałem skreślić je jako takie, ale wtedy przyszły chlebodawca zagroził, że mnie skreśli zanim wpisze na listę pracowników. Pod presją kapitalistycznego ultimatum poprosiłem o spis badań. Dostałem plik skierowań, przeczytałem i z miejsca straciłem przytomność. Oczywista rzecz, że kiedy lekarza trzeba, to go nie ma. Z…

  • Artykuły,  Społeczeństwo

    To jest prawdziwa historia

    Był rok 1914, chwila przed świętami Bożego Narodzenia. Chyba mieli dość strzelania do siebie, do nich, siedzenia w błotach tej idiotycznej wojny. I pewnie tęsknili do przyjaznych wieczerzy, choinek i wizyt u sąsiadów. Zwłaszcza, że te święta – choćby dla ich klimatu – obchodzić może każdy, kto tylko czuje taką potrzebę. Tymczasem tu zamiast dzwonków kolęd było słychać szczęk karabinów. Ktoś odłożył na chwilę lufę. Po obu stronach szeregowi zaczęli stroić okopy czym się dało. Ktoś zaczął nucić i po chwili zza zwałów ziemi, zamiast strzałów, ci z drugiej strony usłyszeli kolędy. Na moment zrobiło się cicho i to oni przejęli melodię. Ktoś krzyknął nad okopami życzenia, ktoś odkrzyknął. Przez…

  • Komentarze,  Kultura,  Społeczeństwo

    #LubięFormyŻeńskie

    Lubię formy żeńskie. Nie przepadam może za słowem „feminatywy”, bo rzadko sięgam po pojęcia techniczne, ale za to przepadam za językiem polskim. Rada Języka Polskiego właśnie opublikowała swoje stanowisko na temat używania żeńskich form nazw zawodów i stanowisk. Lepiej późno niż wcale, choć z drugiej strony osobiście jestem trochę zniesmaczony faktem, że w ogóle takie stanowisko trzeba wydawać. Jak już napisałem, lubię pasjami. Lubię jego różnorodność i bogactwo form, dzięki którym opisuje i tworzy rzeczywistość. Lubię jego elastyczność i wcale nie powszechną w świecie języków zdolność przenikania w różne zakamarki rzeczywistości. Dlaczego zatem mam uparcie odrzucać rodzaj żeński np. w nazwach zawodów? Dlaczego – na siłę! – mam przycinać coś…

  • teatr-nikoli
    Artykuły,  Kultura,  Recenzje,  Slider,  Teatr

    Teatr Nikoli

    Potrafią budzić zastygły ruch. Pozwalają uwierzyć w ulotność magii tak prosto, jak rozumieją ją dzieci. Wiedzą, jak pokazać naszym oczom świat, który jest mniej uchwytny od nocnych szmerów na strychu. Niosą niewypowiedziane słowa na czubkach starych kapeluszy. Wybrali teatr, żeby dać innym możliwość wybrania przez teatr. I – jak to w teatrze – czasami wychodzi im bardziej, czasami mniej. Zobaczyłem ich po raz pierwszy jakieś dziesięć lat temu na OFTENie, festiwalu teatrów niezależnych organizowanym od lat w Ostrowie Wielkopolskim. Moja redakcja patronowała medialnie kolejnym trzem edycjom tych spotkań ludzi sceny, więc spędzaliśmy kolejne wieczory i noce na oglądaniu spektakli, nad ranem pisaliśmy recenzje, rano biegliśmy z bułką w zębach na…

  • Artykuły,  Miejsca,  Proza

    Dzień włóczykija

    Dziś Dzień Włóczykija! Zacząłem się włóczyć pod koniec podstawówki i nie oddałbym tego za najfajniejszą sofę, na której mógłbym przesiedzieć ten czas przed telewizorem albo czymś takim. Ruszyłem i jakoś zazwyczaj wybierałem boczne ścieżki, albo nawet i bezdroża. W międzyczasie coś budowałem, szedłem dalej, rzadko wracałem. Odkrywałem, że nie zawsze wszystko da się w drodze dobrze zrozumieć. Za to droga uczy, że kto się włóczy ten wie, że wie niewiele. Kto wędruje, ten nie stawia kropki po każdym zdaniu. Kto się szwęda po drogach i manowcach, ten nie stawia przymiotników jak wartowników przy ludziach. Włóczykij w drodze wie, że kij jest do podpierania, podnoszenia, przyciągania i do stawiania na nim…

  • Miejsca

    Wyprawa po błękit (część II) – zielonym do nieba.

    Zanim przekroczy się Liwiec, warto się pokręcić jeszcze po Liwie. To dawne miasto – a właściwie miasto i otaczająca go wieś Nowy Liw, które potem zrosły się w jedną osadę – ma swoje małe sekrety i zakamarki, w które warto zajrzeć. We wsi do dziś można doszukać się kilku chat pamiętających poprzednie wieki. Stoi odnawiany zamek z dworkiem (o którym w kolejnej części). No i płynie rzeka Liwiec, wijąca się meandrami i leniwie zapominająca o tym, jak kiedyś otaczała niewielki kasztel. Dziś zamek stoi na jej lewym brzegu, a kilkaset metrów drogą na południe stoi kościół. Nie jest to może perła architektury, raczej jeden z podobnych mu neogotyckich kościołów budowanych…

  • Ludzie,  Miejsca

    Wyprawa po błękit (część 1) – w drogę!

    To będą obrazki z podróży, która trwała dzień, a jednocześnie jest trochę poza czasem. Tyle się działo, że nawet nie będę układać tych obrazków – no, może kiedyś złożę je wszystkie w opowieść. Ale jakoś mi szkoda nic nie zrobić z tym, co zostaje w głowie. Dziś z podróży daje się głównie zdjęcia – tu będą raczej słowa. Ale może ktoś znajdzie jakąś radochę w czytaniu kilku części nieuporządkowanej relacji z drogi. Toli oraz Eli i Leszkowi Jedną z najlepszych spraw, jakie istnieją na tym pięknym – mniej więcej – świecie jest to, że ulubieni ludzie zabierają nas do swoich ulubionych miejsc. Można jeździć palcem po mapie, można jeździć pociągiem,…

  • Artykuły,  Ludzie,  Społeczeństwo

    Dlaczego nie jestem fanem parad równości? I czy na pewno?

    Dlaczego nie jestem fanem ruchów LGBT? Dlaczego nie lubię manifestacji? Dlaczego irytuje mnie zamieszanie wokół tych spraw? Dlaczego uważam, że pójście na grilla jest lepszym pomysłem na sobotę niż manifestowanie na ulicach? Dlaczego stawiam te pytania w ogóle? Bo być może ktoś z moich znajomych, którzy są przeciwni prawom osób LGBT, z satysfakcjonującą ciekawością i zdziwieniem właśnie to czyta i zastanawia się, co się stało, że zmieniłem poglądy. Dlaczego więc nie jestem fanem ruchów LGBT? Bo uważam za żenującą, wstydliwą i moralnie upokarzającą sytuację, w której w ogóle trzeba tworzyć ruchy walczące o najbardziej podstawowe prawa człowieka: prawo do otwartych, godnych i uznawanych społecznie relacji i tożsamości, które nikogo nie…

  • Artykuły,  Kultura,  Ludzie,  Muzyka,  Recenzje

    Baron melodii Wodeckiego

    Przede mną płyta, która mogłaby trwać dłużej. Sześć kompozycji napisanych przez Zbigniewa Wodeckiego, zagranych siedem razy przez Piotra Barona i jego gości. Miałem okazję odsłuchiwać tę płytę domowo i w gaciach przy napoju chłodzącym, w samochodzie, na odsłuchu z jej autorem (w świetnym miejscu, o którym dwa zdania znajdziecie w post scriptum), a wreszcie na koncercie w radiowym Studiu im. Władysława Szpilmana. I przypuszczam, że można jej słuchać jeszcze w paru innych okolicznościach. Płyta miała powstać jako wspólne przedsięwzięcie Zbigniewa Wodeckiego i Piotra Barona, który nosił się z zamiarem jej nagrania od dawna. Pierwszy raz panowie rozmawiali o niej dawno temu przez pierwsze telefony komórkowe, jadąc samochodami w swoje trasy.…