Skip to content

NGO

Po co działać?

Właściwie nie da się przekonująco argumentować na rzecz zaangażowania społecznego. Dla niektórych ważne są motywacje światopoglądowe, dla innych religijne. Camusowski Doktor Rieux próbował nie dać się pochłonąć absurdowi świata. Ale tak naprawdę każdą motywację można dość łatwo podważyć. Bo nie ma takiej, która byłaby stuprocentowo skuteczna.
Być może, pozytywne zaangażowanie w życie społeczności wynika po prostu z przekonania o możliwości własnego, realnego wpływu na jakiś kawałek rzeczywistości. Z przeświadczenia o własnej sprawczości, z satysfakcji, jaką daje realizowanie się w tworzeniu bardziej niż w destrukcji.
Niezależnie od tego, czy działałem w grupach nieformalnych czy w organizacjach, wspólne dla wszystkich było właśnie to ostatnie. W tym spotykali się ludzie z bardzo różnych stron: w tworzeniu i unikaniu destrukcji. Dlatego nie angażowali się w politykę partyjną, by nie być narażonym na wpisaną tam logikę siły. Dlatego też sam, choć nie sądzę, że polityka to zło – wybieram drogę pozytywnej bezsilności, która potrafi jednak być skuteczna w pozytywnych zmianach.

Ludzie

Jak w każdej innej z moich pasji czy zainteresowań, na jakimś etapie pojawiali się znani mi osobiście lub z lektur ludzie, którzy inspirowali mnie do działania.
W liceum trafiłem na teksty Jacka Kuronia, Józefa Tichnera, książkę o środowisku podwarszawskich Lasek oraz wszystko to, co z czasem zaczęło stawać się dla mnie najbardziej motywującą częścią historii polskiej inteligencji. To właśnie połączenie pracy intelektualnej z konkretnymi zaangażowaniami w pracę na rzecz potrzebujących, kultury czy wolności słowa zdefiniowało moją potrzebę aktywności.
Z czasem trafiałem na kolejne środowiska i ludzi. Ekipa śląskiego Festiwalu „Gaude-Fest”, wolontariat w czasie festiwalu i jego przygotowaniach. Mikołowskie, w sąsiedztwie Tychów, stowarzyszenie przy jednej z parafii; Stowarzyszenie Razem z Chybia, z którymi jako wolontariusz wyjeżdżałem zarówno na obozy z osobami niepełnosprawnymi jak dziećmi ze środowisk wykluczonych. Streetworking w Katowicach. Potem współpraca ze stowarzyszeniami naukowymi i kulturalnymi. To dzięki ludziom, którzy te organizacje tworzyli mogę dziś chcieć promować aktywność NGOsów.

Liderstwo

Jeśli chcesz zobaczyć, czy masz dobre pomysły, popatrz, ilu ludzi za  tobą idzie – to jedna z często wywoływanych intuicji liderstwa. Kiedy dziś patrzę wstecz, mogę z satysfakcją powiedzieć: tak, miałem kilka pomysłów, za którymi poszli utalentowani ludzie i wspólnie z nimi zrobiłem kilka pożytecznych projektów. Od  studenckich seminariów, po pierwsze pomysły na budowanie redakcji, zespołu współpracowników i oczywiście zapraszanie odbiorców.
Czy zawsze wszystko się udawało? Oczywiście, że nie. Czasami przez brak czasu i funduszy. Ale z każdym kolejnym przedsięwzięciem trochę lepiej rozumiem, kim jestem w zespole. Czy muszę być liderem? Nie. Czy lubię? Tak, ale przede wszystkim lubię tworzyć sytuacje i procesy z zespołem, który dąży do tego, by z prostego 2+2 udało się otrzymywać od czasu do czasu 5.
Rok 2016 pokaże, na ile dam radę angażować się skutecznie w kolejne tematy i projekty. Być może inne zobowiązania tak skrócą mi dobę, że zdecyduję się odpocząć …choć tu sam z niedowierzaniem czytam, co piszę. Nie tak łatwo nie chcieć chcieć.