Redakcje

Pisanie

Pierwsze teksty pisałem – jak wielu znajomych – już w liceum. Zdaje się, że niektóre były publikowane w tomach “młodych poetów”. Poza tym pojawiły się scenariusze, inspirowane twórczością Bogusława Schaeffera, grane potem w teatrach amatorskich. Poza teatralnymi, zdarzyło mi się też pisać krótkie teksty do tyskiego kabaretu “peraSpera”.
Dopiero na drugim roku studiów postanowiłem wziąć udział w konkursie na reportaż organizowanym przez “Dziennik Polski”. Napisałem wtedy tekst o wolontariuszach i ich wspólnej pracy z dziećmi i starszymi osobami z różnymi niepełnosprawnościami. reportaż został wyróżniony i właściwie od tego czasu zacząłem publikować, choć nigdy nie zdecydowałem się na stałe pisanie.
Moje artykuły pojawiały się w czasopismach studenckich i naukowych, a także w książkowych zbiorach tekstów. Z czasem zacząłem współpracować okazjonalnie z różnymi redakcjami. Teraz, od początku 2017 roku chcę wrócić do pisania.

Redagowanie

Od kiedy myślałem o założeniu czasopisma, wiedziałem, że jego osią będzie ciekawy zespół redakcyjny. Wygoda pracy, możliwość delegowania zadań, sieciowanie kompetencji – te i wiele innych powodów podpowiadają wydawcom i założycielom kolejnych tytułów zespoły redakcyjne. Choć przecież można szukać także innych rozwiązań.
Dla mnie jednak najważniejsza w pracy redakcyjnej jest możliwość spotkania i rozmowy. Uczestniczyłem w spotkaniach wielu zespołów prowadzących tytuły, jednak naprawdę u siebie czułem się tam, gdzie redakcja rzeczyświcie pracowała wspólnie, zakładając długofalowy rozwój i strategie tematyczne daleko poza realia następnych dwóch czy trzech numerów.
​Miałem szczęście stworzyć w Krakowie i w Warszawie zespoły ludzi, którzy mimo zupełnie niekomercyjnemu charakterowi współpracy stworzyli prawdziwy team skoncentrowany na wspólnej pracy i planowaniu. Wiem, że dla niektórych redakcja to miejsce rozdawania poleceń. Dla mnie to najpierw stół do rozmów. tak powstała m.in. “Scena Myśli

Rozwój

Jerzy Turowicz miał zwyczaj trzymania w kieszeni marynarki sznurka, którym mierzył długość artykułu. ​Dziś zamiast sznurka w kieszeni redaktorów i dziennikarzy klekoczą smartfony, a na nich aplikacje, dzięki którym możemy szybko i skutecznie nagrywać dźwięk, obraz, rozprzestrzeniać newsy i kontrolować feeback.
​Tekst sprzed kilkunastu lat  miał czarny kolor i ślady pracy zecera. Dziś nawet pobieżna informacja jest czasami pretekstem do działań w mediach społecznościowych, blogosferze i innych kanałach komunikowania.
​Współczesna informacja to nie tylko prosty news, lecz raczej strategie opowiadania. Od zaplanowania i przygotowania  treści,  przez jej wielokanałową dystrybucję, po rozwijanie jej w inne tematy. Brzmi sucho i technicznie. Ale to właśnie dzięki technice i wyobraźni tworzenie mediów, tych małych i korporacyjnych, staje się tak fascynujące.
Rozwój stał się pełnoprawnym punktem w pracy redakcji, a znajomość możliwości skutecznego dotarcia do odbiorcy – coraz bardziej inspirującym wyzaniem.

*** Jeśli chcesz - polub, skomentuj poniżej i podaj dalej :)