• Ludzie,  Miejsca

    Wyprawa po błękit (część 1) – w drogę!

    To będą obrazki z podróży, która trwała dzień, a jednocześnie jest trochę poza czasem. Tyle się działo, że nawet nie będę układać tych obrazków – no, może kiedyś złożę je wszystkie w opowieść. Ale jakoś mi szkoda nic nie zrobić z tym, co zostaje w głowie. Dziś z podróży daje się głównie zdjęcia – tu będą raczej słowa. Ale może ktoś znajdzie jakąś radochę w czytaniu kilku części nieuporządkowanej relacji z drogi. Toli oraz Eli i Leszkowi Jedną z najlepszych spraw, jakie istnieją na tym pięknym – mniej więcej – świecie jest to, że ulubieni ludzie zabierają nas do swoich ulubionych miejsc. Można jeździć palcem po mapie, można jeździć pociągiem,…

  • Artykuły,  Ludzie,  Społeczeństwo

    Dlaczego nie jestem fanem parad równości? I czy na pewno?

    Dlaczego nie jestem fanem ruchów LGBT? Dlaczego nie lubię manifestacji? Dlaczego irytuje mnie zamieszanie wokół tych spraw? Dlaczego uważam, że pójście na grilla jest lepszym pomysłem na sobotę niż manifestowanie na ulicach? Dlaczego stawiam te pytania w ogóle? Bo być może ktoś z moich znajomych, którzy są przeciwni prawom osób LGBT, z satysfakcjonującą ciekawością i zdziwieniem właśnie to czyta i zastanawia się, co się stało, że zmieniłem poglądy. Dlaczego więc nie jestem fanem ruchów LGBT? Bo uważam za żenującą, wstydliwą i moralnie upokarzającą sytuację, w której w ogóle trzeba tworzyć ruchy walczące o najbardziej podstawowe prawa człowieka: prawo do otwartych, godnych i uznawanych społecznie relacji i tożsamości, które nikogo nie…

  • Artykuły,  Kultura,  Ludzie,  Muzyka,  Recenzje

    Baron melodii Wodeckiego

    Przede mną płyta, która mogłaby trwać dłużej. Sześć kompozycji napisanych przez Zbigniewa Wodeckiego, zagranych siedem razy przez Piotra Barona i jego gości. Miałem okazję odsłuchiwać tę płytę domowo i w gaciach przy napoju chłodzącym, w samochodzie, na odsłuchu z jej autorem (w świetnym miejscu, o którym dwa zdania znajdziecie w post scriptum), a wreszcie na koncercie w radiowym Studiu im. Władysława Szpilmana. I przypuszczam, że można jej słuchać jeszcze w paru innych okolicznościach. Płyta miała powstać jako wspólne przedsięwzięcie Zbigniewa Wodeckiego i Piotra Barona, który nosił się z zamiarem jej nagrania od dawna. Pierwszy raz panowie rozmawiali o niej dawno temu przez pierwsze telefony komórkowe, jadąc samochodami w swoje trasy.…

  • Książka,  Kultura,  Ludzie,  Miejsca

    Nauczyciele (3). „List do polonistki”

    Moja Droga Pani Profesor, otóż prawdopodobnie nieco zdziczałem przez te nasze lekcje. Może gdyby Pani miała cięższą rękę, wyszedłbym na ludzi. Tymczasem miała Pani rękę lekką i do uczenia, i do aktów papierowej, polonistycznej przemocy. Nie pamiętam już dlaczego usiadłem w pierwszej ławce przy biurku w sali od polskiego, pewnie przyszedłem ostatni. Pamiętam jednak, że starała się Pani wbić mi miłość do języka ojczystego dziennikiem lekcyjnym, zwłaszcza po moich niebywale inteligentnych wypowiedziach. Daleko nie było, wystarczyło dydaktyczne ramię – uzbrojone w coraz bardziej rozleciany dziennik – wyprostować w stronę lekko niesfornego, za to wyrośniętego licealisty. No, Pani pewnie powie teraz: “Zmuda, nie wymyślaj!”, a i tak jestem pewien, że zawsze…

  • Artykuły,  Kultura,  Ludzie,  Miejsca

    Nauczyciele (2). „Myszorka”

    Moja pierwsza wychowawczyni, Jolanta Myszor, ale dla nas albo “pani” („…bo będziesz u pani!”), albo po prostu “Myszorka”. Starotyszanka, co zawsze we mnie wzbudzało jakieś naturalne poczucie swojskości. Niewiele wspomnień pozostało mi z tych pierwszych trzech lat nauki w szkole podstawowej, ale pamiętam jej uśmiech …i zapach perfum na lekko pierzastym swetrze koloru dojrzewających węgierek. Pewnie powinienem pamiętać naukę czytania albo liczenia, ale to już chyba umiałem w przedszkolu. Pani Myszor była chyba bardziej opiekunką niż nauczycielką – nie pamiętam na przykład, żeby stawiała stopnie, a z pewnością je przecież stawiała. Pod tym względem uzupełniała się ze swoją – jak sadziliśmy – najlepszą przyjaciółką, Popielową. Popielowa bywała bardziej nauczycielką –…

  • Artykuły,  Kultura,  Ludzie,  Polecane

    Nauczyciele (1) – „Świat Róży”

    Przeprowadziła mnie przez całą podstawówkę oraz wszystkie zakamarki książek szkolnej biblioteki. Nasza klasa nie miała szczęścia do wychowawczyń po Myszorce (o niej będzie w części drugiej), więc do końca podstawówki przeprowadziła mnie tak naprawdę Róża. Z całą pewnością rozmawiałem z nią o tym, dlaczego została bibliotekarką, ale nie pamiętam odpowiedzi ani na to, ani na wiele innych pytań. Ale pamiętam coś, co stało się dla mnie ważne: warto pytać i nie bać się rozmawiać. Myślę, że między innymi nauczyła mnie cierpliwości w rozmowach i chyba dzięki niej kompletnie nie odczuwałem niepewności przed rozmową i poznawaniem starszych, mądrzejszych i ciekawszych ode mnie. Polubiłem to tak, jak polubiłem przesiadywanie w bibliotece, która…

  • Audycje,  Film,  Kultura,  Ludzie,  Muzyka,  Recenzje,  Slider

    Radioblog z filmowym grymaszeniem

    Radioblog o filmie? No, tylko trochę, bo na filmach to ja się znam tylko dla siebie. Ale to akurat obraz o szczególnych artystach, więc podrzucam. Przepraszam za jakość dźwięku, ale jakiś chochlik chyba wlazł w kable. No, tym razem nieco trzeszczy. Poza tym kartka z kalendarza obowiązkowa dla wszystkich, którzy nie znają jednego z najważniejszych śląskich muzyków. Zapraszam! Listen to Radioblog 30.01.2019 byDawidZmudaPL on hearthis.at Mini-playlista: Túlio Borges – AltarFreeky Cleen – That Woman oraz fragment piosenki Jana „Kyksa” Skrzeka – Sztajger *muzyka na licencjach creative commons

  • Ludzie,  Miejsca

    Radioblog z Babcią Stefą (zajawka)

    Z babciami zawsze miałem i mam dobrze. O Babci Jance kiedy indziej, jakoś Ją przywołam zza tęczy. Dziś – Babcia Stefa (co po naszymu brzmi Sztefa). To Babcia od parzonej kawy ze śmietanką: „Pódź sam, na! Weź se łyczka!”, woła na mnie odkąd umiem chodzić. To ta od kołoczy, kołoczyków i opowieściach o śląskiej części moich korzeni. To ta od ajlaufu i ajlaufiu (ajlauf to po naszymu kluski lane, ale w naszym języku to też śląsko-angielskie aj lauf ju – co już chyba każdy sobie może sobie przetłumaczyć i co potwierdza tezę, że najbliżej do serca przez żołądek). Z Babcią Stefą, kiedy byłem mały, pukaliśmy sobie „puk, puk, puk!” w…

  • Kultura,  Ludzie,  Media,  Muzyka,  Recenzje,  Społeczeństwo

    Mam powód

    Otóż i ja dorzucę swoje trzy grosze do tego, czym jest Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Nie mam osobistego powodu, żeby o niej pisać, bo nigdy nie musiałem korzystać z pomocy sprzętu zakupionego przez WOŚP. I mam osobisty powód – ale o tym na końcu. Scena orkiestry Daj człowiekowi gumkę i kijek, to zrobi sobie najprostszą niby-gitarę i będzie brzdękał. Nawet bez tego wystuka czymkolwiek rytm. Jeśli tylko lubi cokolwiek tworzyć. I zwłaszcza, jeśli ktoś go zachęci. Z tym, że muzycy zazwyczaj są dość niezależni i krnąbni – sami wybierają z kim grać, w jakiej tonacji i po ile się składają na to, żeby zafundować innym echo muzyki, kiedy będzie potrzebna…

  • Phil Collins
    Książka,  Kultura,  Ludzie,  Muzyka,  Polecane,  Recenzje,  Slider

    Uśmiech smutnego faceta

    Miał pięć lat i dostał swoją pierwszą, nieco jakby drewnianą perkusję, przenoszoną z salonu niewielkiego mieszkania do innych pokojów. Od tego czasu grał ze wszystkimi: najpierw do muzyki z płyt, radia i telewizji, dopiero potem z ludźmi. Trochę to trwało, ale od tamtego czasu mikrozestaw perkusyjny nieco mu się rozrósł: najpierw przestał się mieścić w niewielkiej walizce, z której przeszedł do kilku sporych pudeł, by w końcu mieścić się dopiero w samolotach i ciężarówkach, przewożących po całym świecie osiem sporych bębnów, pięć talerzy i hi-hat i resztę sprzętu. Te bębny przyniosły mu sławę, kiedy trzymał rytm i doprowadziły niemal do ruiny, kiedy wyszedł na chwilę z własnego rytmu. Wychował się nie…