• Ludzie,  Społeczeństwo

    Bez kropki, Alfie

    Rozumiem i nie rozumiem. Rozumiem medyczne wskazania i decyzje odstąpienia od dalszej terapii, jeśli zgodnie z wiedzą medyczną jest ona niecelowa i może oznaczać uporczywe podtrzymywanie życia. Wbrew emocjom – lekarze nie są bogami. Rozumiem dobre intencje prawa. Nie rozumiem pomysłu, żeby ta czy inna instytucja miała cokolwiek do powiedzenia w sytuacji, kiedy ktoś inny może próbować podjąć się leczenia Alfiego. Jeśli pacjent nie jest poddawany męczarniom uporczywej terapii, co byłoby powodem wkroczenia instytucji państwa – to państwo nie powinno decydować o losie pacjenta, lecz wspomagać decyzje jego lub bliskich.  Rozumiem emocje i poczucie absurdu sądowego w tej sytuacji. Ale nie rozumiem nienawiści wobec lekarzy i sędziego, która dla niektórych jest…

  • Ludzie,  Media,  Polecane,  Recenzje,  Społeczeństwo

    Tęskniłem za Lettermanem

    Tęskniłem za Lettermanem. I właśnie wrócił na Netflixie z nowym show My Next Guest Needs No Introduction. Dla mnie osobiście mistrz genialnych rozmów, wywiadów i spotkań ubranych w formułę talk show. Właściwie oprócz niego jestem w stanie z niemal taką samą satysfakcją oglądać Larry’ego Kinga, zwłaszcza jego Larry King Now. A gdyby swój program postanowił na emeryturze wznowić Michael Parkinson – siedziałbym przed BBC lub zapewne raczej jakąś platformą online z kartką na moich plecach: “przeszkodź mi, a zatłukę”. Ale jednak co Letterman, to Letterman. W obu wersjach: gołej i z brodą. Świetnie wyprodukowane i bardzo prosto realizowane, niemal godzinne show z publicznością, rozmowa na żywo przerywana materiałami filmowymi – czego…

  • Audycje,  Ludzie,  Muzyka,  Polecane

    Radioblog z Judytą Pisarczyk

    Zapraszam do wysłuchania rozmowy z Judytą Pisarczyk. Spotkaliśmy się z okazji premiery debiutanckiej płyty Judyty, laureatki konkursu na Festiwalu Ladies Jazz Festival w Gdyni (2017). Posłuchaj rozmowy: Listen to Judyta Pisarczyk – rozmowa DawidZmudaPL byDawidZmudaPL on hearthis.at    Tutaj można przeczytać także moją recenzję wspomnianej płyty i koncertu oraz krótką rozmowę z Urszulą Dudziak na temat twórczości Judyty Pisarczyk. W nagraniu wykorzystano fragmenty nagrań z płyty Koncerty w Trójce – Judyta Pisarczyk: Moanin’ oraz What if Nagranie zrealizowane w studio Polskiego Radia SA w dniu 23 marca 2018 roku.  Specjalne podziękowania za pomoc w realizacji nagrania dla Julity Górskiej.

  • Ludzie,  Muzyka

    Na brzegu nieba

    Ten rok kończy się dziś o północy. Potem Sylwester do pierwszego stycznia i nowy rok. Niech tak będzie. W tym już wystarczająco się wydarzyło. Dokładnie 24 godziny temu siadałem do tekstu o Ricku Parfittcie, zmarłemu w Wigilię gitarzyście Status Quo. Dwie godziny temu BBC wystukało mi na monitorze jakiegoś newsa o George’u Michaelu. Kliknąłem, gapiłem się w ekran i przeszło mi przez myśl, że muszę być potwornie niewyspany, skoro mam przewidzenia takich informacji. Zanim zdążyłem sprawdzić tę wiadomość, o śmierci Georga Michaela pisali już wszyscy, a internet zalany był głosem, który jako jeden z nielicznych nie ucichł, kiedy zrobiły to jego lata osiemdziesiąte. Prawie nic tu nie napiszę, bo George’a słuchałem…

  • Kultura,  Ludzie,  Muzyka

    Kiedy gitara zostaje wdową

    Wreszcie skończyła się wigilia. Nalałem sobie szklankę, siadłem do biurka, przesunąłem jakieś papiery, coś lekko stuknęlo o podłogę. Podniosłem kostkę do gitary, włączyłem komputer, zerknąłem na newsy BBC i usłyszałem, jak mój telecaster załkał. Gdzieś w Hiszpanii, po paru przygodach zdrowotnych, na niewidoczną stronę gryfu przeniósł się facet, który wybrał mi gitarę. Powiedział: “po cholerę ci kombinowane wiosło, ja gram pięćdziesiąt lat na sklepowym modelu i daję radę. Bierz tę za sześć stów i udawaj, że grasz”. No, coś takiego słyszałem. Niby po co miałby udawać, że do mnie mówi? To ten ze Status Quo: drugi przy mikrofonie i pierwszy na gitarze. Riff… przepraszam, Rick Parfitt Kiedyś po prostu wziął…

  • Kultura,  Ludzie,  Muzyka

    Kapłan złamanych dusz

    Był jakiś listopad. Chyba. Nie było nikogo w niebieskim prochowcu, zresztą nie wiem, może stanął na chwilę pod oknami małej galerii Miriam. E., niewiele starsza, ale już wtedy mądra bibliotekarka, zupełnie prywatnie zabrała mnie na wieczór z Cohenem, granym przez paru lokalnych bardzo bardów. Miałem czternaście lat, lekki trądzik i jeszcze nie wiedziałem, co robić z ciałem, które interesowało się dziewczętami na szkolnych dyskotekach wcześniej niż rozum. Być może tamten wieczór był moim prawdziwym bierzmowaniem do życia. Było kiczowato, mdło od świec i wzdychania studentek polonistyki, tanich perfum, swędziało od niedostrojonych gitar. Pięknie było. Potem były płyty winylowe i CD, było granie na ogniskach Cohena w tłumaczeniach Zembatego, był lekki szpan…