• Fanzoły

    Jak nie być rycerzem?

    Od dziecka uczyli mnie, żeby wstawiać się za słabszymi i nie wstawiać się mocnymi trunkami. Ale dobre rady nie asfalt i nie ciągną się za człowiekiem pod każdy adres. Gorzej, jeśli coś jednak zaczepi się z tych rad we łbie jak guma z majtek i później wali w potylicę w najmniej odpowiednim momencie. Mnie strzeliło u zbiegu Wrocławskiej, Cieszyńskiej i – a jakże – Śląskiej. Była krakowska wiosna w rozkwicie. Różne są sposoby na jej rozpoznanie. Zamiast w cudzych prześcieradłach buszowałem wtedy w bibliotekach, ale mój życiowo niezawodny kamrat nie dał zapomnieć, że oto rozpoczęła się najlepsza pora roku. Choćby nie wiem, jak martwy był po mrozach, pojawiał się u…

  • Fanzoły,  Miejsca

    Bieruń starego Walentego

    {słowniczek gwarowy pod tekstem} Stary Walenty lepszego miejsca nie mógł sobie znaleźć na odpoczynek. Cholera wie, gdzie go nosiło. Mówią, że jako starożytny zadarł z cesarzem Klaudiuszem II Gockim w Rzymie, ale – jak wiadomo – kronikarze łgali na potęgę, byleby sensacje dorzucać do swoich historii, żeby się lepiej sprzedawały. Prawda była trochę inna. Walenty był prawdziwy i żył – jak większość znaczących ludzi w historii świata – gdzieś między Pszczyną a rzeką Brynicą. Podobno dość sprawny był w lekarskim fachu. Leczyli się więc u niego ludzie, a on chodził po tym kochanym Górnym Śląsku i zatrzymywał się to tu, to tam. Od uciech nie stronił, jak to lekarz, ale…