• Artykuły,  Media,  Społeczeństwo

    Danse macabre

    Od rana To była wyjątkowo wczesna sobota. Mieliśmy zaplanowaną roboczą kawę działu kulturalnego naszej redakcji. A że moje mieszkanie na krakowskich Dębnikach było praktycznie otwarte jakieś osiemnaście godzin na dobę, Pani Od Kultury ze swoimi autorami miała pojawić się o dziesiątej, by wypełnić je rozmowami i planami artykułów. Wstałem wcześnie i ogarniałem codzienny bałagan słuchając Trójki. Pamiętam zmianę rytmu audycji Beaty Michniewicz i wyczuwalne wyczekiwanie jej gości – polityków przy śniadaniu – na jakąś niedopowiedzianą informację. Włączyłem telewizję, ktoś przekazał pierwszego newsa o problemach przy podchodzeniu do lądowania prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Każdy, kto choć trochę miał wspólnego z mediami czuł, że kolejne komunikaty były właściwie czekaniem na potwierdzenie przez…

  • Artykuły,  Komentarze,  Społeczeństwo

    Do znajomych, którzy zostają w domach

    To post scriptum do jednego z moich tekstów wywołało sporo dobrych reakcji, głównie jednak ze strony tych, którzy pewnie podobne słowa chcieli kierować do swoich znajomych krzywiących się na #czarnypiątek. Być może w tym czasie refleksji, jakim dla wielu jest rozpoczynające się wspomnienie dramatu Golgoty, ktoś jeszcze skorzysta z okazji i potraktuje ten tekst jako pretekst do rachunku sumienia i głębszego wmyślenia się w ludzkie dramaty, nie tylko ten religijny, który w tych dniach będą rozpamiętywać. Ile ludzi zapycha szczelnie myśli opisami z Ewangelii, byle nie myśleć o tym, z jakimi dramatami muszą się zmierzać jego bliżsi i dalsi bliźni?Wskazują jednocześnie na jerozolimski krzyż, umywając dłonie od tego, co wydarza się obok.  *…

  • Artykuły,  Dyskusje,  Komentarze,  Społeczeństwo

    Wyklęci z rozsądku

    Dzisiejsi wyklęci z realności potrzebują legend. Bandytyzm “Ognia”, “Burego” i innych morderców – fetowany jest na równi z tragicznymi losami partyzantów antykomunistycznych. Wszystkim jak leci beztrosko przylepiono tę ogłupiającą metkę “wyklęci”. Ogłupiającą, bo nie odnoszącą się po prostu do historii, ale w dużej mierze po to, by wyklinać innych. Z czegoś, co mogło być przyczynkiem do spisania kolejnego kawałka historii – zrobiono tępe narzędzie propagandy, świętowane tak chętnie i głośno przez hajlujących narodowców. W asyście nasłanych policjantów, żeby tym hajlującym biedactwom nikt krzywdy nie zrobił.  Kiedy widzę dziś romantyczne wpisy znajomych, roztkliwiających się jednakowo nad losami rzezimieszków i partyzantów, byle nie dopuścić krytycznego osądu, byle nie widzieć pęknięć na tej wypolerowanej…

  • Artykuły,  Komentarze,  Społeczeństwo

    Infantyliada

    Uczono mnie historii skomplikowanej, niejednowymiarowej, niełatwej, nieposkromionej. Uczono mnie stawiania pytań i odporności na niewygody, jakie niesie ze sobą wiedza. Uczono mnie, jak pogodzić dumę ze wstydem. Uczyła szkoła, uczyły babcie, ciotki i starzik. Uczyli ci, którzy nie przegrzebywali historii wyłącznie za truflami. Teraz jednak coś się pozmieniało i próbuje się ludziom wciskać do głów o wiele mniej skomplikowaną wersję historii. W ostatnich dniach wychodzi to bokiem i niestety to dopiero początek przygody z nową polityką. Dziś, żeby znać historię Polski – wystarczy wybielić koszulę, usadowić się w dobrym świetle i bezkompromisowo zadawać w kółko jedno naukowe pytanie: “lustereczko, powiedz przecie: kto jest najpiękniejszy w świecie?”. W sporze o ustawę…

  • Artykuły,  Miejsca,  Polecane

    Cieszyński express

    Przez miasta powinno się przejeżdżać powoli. Tymczasem nawet tam, gdzie chciałoby się pozaglądać w różne zakamarki, wpada się czasami na moment, jak pociąg ekspresowy, który ma tylko kilka chwil na złapanie oddechu na stacji. O tym mieście powstały i wiersze i obrazy, a Jaromír Nohavica siedzi gdzieś na peronie i śpiewa “Těšínską”, o dziwnym stuleciu. Bo i samo miejsce nie jest niedziwne. To właściwie nie było odległe miasto. Ostatecznie, co to było, te siedem minut na peron i jakaś godzina niebiesko-żółtą gąsienicą, prosto na peron nad małą Bobrówką. Tyle, że właściwie nie za bardzo się tam jeździło, bo ileż można było oglądać okolicę z wielkiej wieży? Czechy zaś były za…

  • Artykuły,  Miejsca,  Społeczeństwo

    Kto dręczy śląskie koty?

    Z okien familoków widać pomalowane czerwoną farbą okna innych familoków, widać kopalniane szyby, czuć unoszący się wszędzie czarny pył, a po zaułkach górniczych osiedli niezdarnie kryje się bieda. Zza drzwi słychać twardą mowę zbyt niemiecką, żeby była polska, zbyt czeską, żeby była niemiecka. Brakuje wśród tego szorstkiego głosu ojców i mężów, którzy zapewne ruszają na stolicę z łańcuchami w rękach. W gmatwaninie tramwajowych aglomeracji, w rozpadlinach szkód górniczych, w całym tym ceglano-szaro-zielonym zgiełku ludzie jeśli żyją – to w tych familokach, kultura, jeśli jest – to filmy Kutza, jeśli muzyka – to blues, jeśli kot – to węgloczarny. Tak, w badaniach i rozmowach, nauczono się widzieć Górny Śląsk. I niby…

  • Artykuły,  Ludzie,  Muzyka

    Kapłan złamanych dusz

    Był jakiś listopad. Chyba. Nie było nikogo w niebieskim prochowcu, zresztą nie wiem, może stanął na chwilę pod oknami małej galerii Miriam. E., niewiele starsza, ale już wtedy mądra bibliotekarka, zupełnie prywatnie zabrała mnie na wieczór z Cohenem, granym przez paru lokalnych bardzo bardów. Miałem czternaście lat, lekki trądzik i jeszcze nie wiedziałem, co robić z ciałem, które interesowało się dziewczętami na szkolnych dyskotekach wcześniej niż rozum. Być może tamten wieczór był moim prawdziwym bierzmowaniem do życia. Było kiczowato, mdło od świec i wzdychania studentek polonistyki, tanich perfum, swędziało od niedostrojonych gitar. Pięknie było. Potem były płyty winylowe i CD, było granie na ogniskach Cohena w tłumaczeniach Zembatego, był lekki szpan…

  • Artykuły,  Społeczeństwo

    Rozmowa o Pol(s)ce

    #czarnyprotest, niezależnie od tego, jakie realne skutki może przynieść, pokazał po raz kolejny, do jakiej beznadziei doszliśmy nad Wisłą. Kilkadziesiąt milionów osób – ze swoimi historiami, wyborami, przecinającymi się drogami, zaułkami dobra i zła, polami neutralności, przekonaniami, wiarami i niewiarami, nadziejami i żałobami po nich, wiedzą i ignorancją, z kolorami uczuć i tęsknot, instynktów i idei – dały się wepchnąć na warsztat demiurgów absolutnego kontrastu. Ze wszystkich kolorów na tym pięknym (nawet jeśli nierzadko tragicznym) świecie, mają zostać tylko braku barw: czerń i biel. A rozumienie delikatności tematu ciąży i jej konsekwencji jest w środowiskach “prolife” tak samo obecne, jak czułość w obieraniu jajka młotem. Cała debata, która toczy się…

  • Artykuły,  Miejsca,  Polecane,  Społeczeństwo

    Krojcok, czyli multiślązok

    Co o Górnym Śląsku może pisać ktoś, kto połowę życia, tę mniej więcej dorosłą, spędził nie tylko poza nim, ale na dodatek w miastach przez lata kojarzonych jako nieprzychylne hanysom? Co może powiedzieć wnuk starotyskich Ślonzoków z dziada pradziada i podczęstochowskich rolników pamiętających odrabianie roli na ziemi u jaśnie pana z dworku? Co może opowiedzieć o śląskich losach ktoś, kto urodził się w samym środku prób wykorzenienia tożsamości górnośląskiej? Tak naprawdę, co może powiedzieć o sobie, poza tym głucho brzmiącym zdaniem: wydaje mi się skąd jestem. Słowniczek gwarowy pod tekstem I. Tamtego miasta już we mnie nie ma. Powinienem napisać, że mnie nie ma w tym mieście, ale to właśnie…

  • Artykuły,  Kultura,  Muzyka,  Społeczeństwo

    Starsi panowie w średnim wieku

    Starszy Pan Wasowski miał czterdzieści pięć, a młodszy Starszy Pan Przybora ledwie dwa lata mniej. Na metkach swoich nieskazitelnie skrojonych fraków kazali wypisać „z magazynu Starszych Panów”. Kiedy po raz pierwszy puścili oko do telewidzów, nie było jeszcze oczywiste to, co wiemy dziś: ówcześni czterdziestoparolatkowe (!) nie tylko stali się tłumaczami czasu zaprzeszłego, ale i nienachalną ikoną dobrego stylu. Wtedy czterdziestolatkowie mogli być już starszymi panami. Z czasem świat młodniał, choć bardzo się z tym nie spieszył. Inżynier Karwowski w noc swoich czterdziestych urodzin nie tylko przeżywał drogę Dantego z początku „Boskiej komedii” pod koroną szpakowatej grzywy człowieka na szczycie pagórka, nie tylko wspominał swoje życie, jak ktoś na łożu…