• Kultura,  Polecam,  Recenzje,  Teatr

    Pociąg do teatru

    “DONNA KAMELIA” Stanisława ​Kowalewskiego wykonanie: Jacek Zienkiewicz ​reżyseria: ​​Waldemar Matuszewski organizatorzy: Teatr Scena 64 oraz Teatr Na Pustej Podłodze ​pamięci Tadeusza Łomnickiego​ Teatr Na Pustej Podłodze jest jednym z nielicznych przedsięwzięć, które odwołują się wprost do konkretnej wizji teatru. Przyznaję, że kiedy gnałem na spektakl świeżo popsutym samochodem przez popołudniową Warszawę, zastanawiałem się, ile z idei Tadeusza Łomnickiego będę mógł wychwycić. Zespół teatru nie mógł właściwie wybrać ani wyżej, ani bardziej kłopotliwie. Wyżej – bo niezależnie od gustu nie da się zaprzeczyć aktorskiemu kunsztowi “Łoma”, a to skazuje artystów na pracę na wysokich obrotach w czasie przygotowań i na scenie. Bardziej kłopotliwie – bo nie jestem pewien, na ile tamten…

  • Ludzie,  Muzyka

    Na brzegu nieba

    Ten rok kończy się dziś o północy. Potem Sylwester do pierwszego stycznia i nowy rok. Niech tak będzie. W tym już wystarczająco się wydarzyło. Dokładnie 24 godziny temu siadałem do tekstu o Ricku Parfittcie, zmarłemu w Wigilię gitarzyście Status Quo. Dwie godziny temu BBC wystukało mi na monitorze jakiegoś newsa o George’u Michaelu. Kliknąłem, gapiłem się w ekran i przeszło mi przez myśl, że muszę być potwornie niewyspany, skoro mam przewidzenia takich informacji. Zanim zdążyłem sprawdzić tę wiadomość, o śmierci Georga Michaela pisali już wszyscy, a internet zalany był głosem, który jako jeden z nielicznych nie ucichł, kiedy zrobiły to jego lata osiemdziesiąte. Prawie nic tu nie napiszę, bo George’a słuchałem…

  • Kultura,  Ludzie,  Muzyka

    Kiedy gitara zostaje wdową

    Wreszcie skończyła się wigilia. Nalałem sobie szklankę, siadłem do biurka, przesunąłem jakieś papiery, coś lekko stuknęlo o podłogę. Podniosłem kostkę do gitary, włączyłem komputer, zerknąłem na newsy BBC i usłyszałem, jak mój telecaster załkał. Gdzieś w Hiszpanii, po paru przygodach zdrowotnych, na niewidoczną stronę gryfu przeniósł się facet, który wybrał mi gitarę. Powiedział: “po cholerę ci kombinowane wiosło, ja gram pięćdziesiąt lat na sklepowym modelu i daję radę. Bierz tę za sześć stów i udawaj, że grasz”. No, coś takiego słyszałem. Niby po co miałby udawać, że do mnie mówi? To ten ze Status Quo: drugi przy mikrofonie i pierwszy na gitarze. Riff… przepraszam, Rick Parfitt Kiedyś po prostu wziął…

  • Kultura,  Ludzie,  Muzyka

    Kapłan złamanych dusz

    Był jakiś listopad. Chyba. Nie było nikogo w niebieskim prochowcu, zresztą nie wiem, może stanął na chwilę pod oknami małej galerii Miriam. E., niewiele starsza, ale już wtedy mądra bibliotekarka, zupełnie prywatnie zabrała mnie na wieczór z Cohenem, granym przez paru lokalnych bardzo bardów. Miałem czternaście lat, lekki trądzik i jeszcze nie wiedziałem, co robić z ciałem, które interesowało się dziewczętami na szkolnych dyskotekach wcześniej niż rozum. Być może tamten wieczór był moim prawdziwym bierzmowaniem do życia. Było kiczowato, mdło od świec i wzdychania studentek polonistyki, tanich perfum, swędziało od niedostrojonych gitar. Pięknie było. Potem były płyty winylowe i CD, było granie na ogniskach Cohena w tłumaczeniach Zembatego, był lekki szpan…

  • Kultura,  Miejsca,  Polecane,  Społeczeństwo

    Krojcok, czyli multiślązok

    Słowniczek gwarowy pod tekstem Co o Górnym Śląsku może pisać ktoś, kto połowę życia, tę mniej więcej dorosłą, spędził nie tylko poza nim, ale na dodatek w miastach przez lata kojarzonych jako nieprzychylne hanysom? Co może powiedzieć wnuk starotyskich Ślonzoków z dziada pradziada i podczęstochowskich rolników pamiętających odrabianie roli na ziemi u jaśnie pana z dworku? Co może opowiedzieć o śląskich losach ktoś, kto urodził się w samym środku prób wykorzenienia tożsamości górnośląskiej? Tak naprawdę, co może powiedzieć o sobie, poza tym głucho brzmiącym zdaniem: wydaje mi się skąd jestem. I. Tamtego miasta już we mnie nie ma. Powinienem napisać, że mnie nie ma w tym mieście, ale to właśnie…